Setne urodziny pana Władysława - opowieść o życiu, piłce i telefonach

2 min czytania
Setne urodziny pana Władysława - opowieść o życiu, piłce i telefonach

W pierwszy dzień nowego roku w Koninie świętowano wyjątkowy jubileusz — sto lat życia, wspomnień i rodzinnych więzi. Do mieszkania jubilata przyszły gratulacje i symboliczne upominki, a atmosfera była ciepła i spokojna, jak na domowe przyjęcie z wielką historią w tle. To była chwila, w której przeszłość miasta i codzienne zwyczaje spotkały się przy kawałku tortu.

  • Wizyta Urzędu Stanu Cywilnego - dyplomy, tort i bukiety
  • Sto lat w konińskim pejzażu - praca, sport i sąsiedzkie spacery

Wizyta Urzędu Stanu Cywilnego - dyplomy, tort i bukiety

W imieniu władz miejskich jubilata odwiedziły przedstawicielki Urzędu Stanu Cywilnego w Koninie - kierownik Magdalena Kuznowicz-Górniak oraz zastępca kierownika Beata Jąkalska. Przyjęcie zorganizowali synowie pana Władysława; goście przekazali dyplomy oraz kwiaty, a tradycji stało się zadość — był tort i rodzinne zdjęcia. Do życzeń dołączyły gratulacje od prezydenta miasta Piotra Korytkowskiego oraz od Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska.

W trakcie spotkania podkreślano wagę jubileuszu i rolę rodziny w codziennej opiece. Delegacja USC reprezentowała miasto i przypomniała, że takie odwiedziny są formą uhonorowania osób przeżywających okrągłe rocznice.

Sto lat w konińskim pejzażu - praca, sport i sąsiedzkie spacery

Pan Władysław Marczak przyszedł na świat 1 stycznia 1926 i tego dnia rozpoczął też swoje setne życie. W życiu osobistym zawarł związek małżeński 14 listopada 1953 w Urzędzie Stanu Cywilnego w Koninie z Zofią Jakubowską (zmarła 08.04.1994). Z małżeństwa pochodzą trzej synowie: Jurek, Wiesław i Leszek. Zawodowo pracował w Wojewódzkim Urzędzie Telekomunikacyjnym, gdzie zajmował się m.in. zakładaniem telefonów stacjonarnych, a w wieku 60 lat przeszedł na emeryturę.

Sport miał w jego życiu ważne miejsce — po wojnie grał w klubie Spójnia, a mecze odbywały się na stadionie przy obecnej ul. Romana Dmowskiego. Jako kibic trzymał kciuki za Klub Górnik i często bywał na rozgrywkach. Przez lata czuł też słabość do psów — jak mówią synowie, był człowiekiem, który długo spacerował z pupilami po terenach nadwarciańskich. Obecnie mieszka z synami i cieszy się stosunkowo dobrym zdrowiem, chętnie dzieli się opowieściami o minionych dekadach.

Mija stulecie życia jednego człowieka, a wraz z nim przejrzysty przekrój historii regionu — od międzywojnia, przez trudne lata wojny, po powojenną pracę i lokalne pasje. Wizyta USC i wręczenie pamiątek to fragment szerszej praktyki miejskiej, która przypomina o ciągłości pamięci i roli rodzinnych relacji w opiece nad seniorami.

Wartość tego jubileuszu wykracza poza samą uroczystość — to zachęta, by dostrzec starszych sąsiadów, poznać ich historie i zadbać o codzienne wsparcie. Dla mieszkańców Konina to także przypomnienie, że opowieści o piłce, pracy czy spacerach nad Wartą tworzą lokalny pejzaż pamięci, który łączy pokolenia.

na podstawie: UM Konin.

Autor: krystian