Konin, którego już nie ma. Prywatne archiwum Jana Sochackiego trafiło na wystawę

Konin, którego już nie ma. Prywatne archiwum Jana Sochackiego trafiło na wystawę

FOT. UM Konin

Pierwsze zdjęcie zrobił mając dziesięć lat. Słynnym „Druhem" – aparatem, który przez lata był jego jedynym okiem na miasto. Potem przyszła „Smiena 8" i inne analogowe konstrukcje, ale temat pozostał niezmienny. Konin. Zawsze Konin.

Jan Sochacki nie jest fotografem zawodowym. Jest człowiekiem, który przez dekady przemierzał ulice miasta z aparatem w ręku, budując prywatne archiwum, które dziś stało się publicznym świadectwem. Jego wystawę można oglądać od piątkowego popołudnia w filii Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ulicy Magnetytowej, w budynku Domu Seniora.

  • Spacer, który trwa od dzieciństwa
  • Archiwum, które czeka na więcej

Spacer, który trwa od dzieciństwa

Sochacki zaczynał od zamglonego ratusza z ludźmi pędzącymi do pracy. Rejestrował rozbiórkę starego dworca PKP, tłok na Starówce, pola wokół nowych bloków – te same osiedla, które dziś wydają się od zawsze istnieć. Każde zdjęcie to fragment miasta, które fizycznie zniknęło, ale przetrwało w pamięci mieszkańców.

Podczas piątkowego wernisażu sala zamieniła się w salon pamięci. Widzowie spierali się o lokalizacje, porównywali własne wspomnienia z kadrami na ścianach. Sochacki rozstrzygał spory bez wahania, dokładając do obrazów własne historie – gdzie stał, o której godzinie, co działo się poza kadrkiem.

Archiwum, które czeka na więcej

Wystawa przy Magnetytowej to pierwszy krok. Sam autor pozostaje skromny, ale dorobek mówi sam za siebie – niemal ocean fotografii, które dokumentują przemiany miasta lepiej niż oficjalne kroniki. Zdjęcia Sochackiego nie tylko przywołują wspomnienia. Prowokują do rozmów o tym, jak bardzo Konin się zmienił – i co z tego zostało.

na podstawie: Urząd Miejski w Koninie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Konin). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.