Miłka Raulin w Koninie - Siła marzeń, Grenlandia i rowerowe opowieści

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna im. Zofii Urbanowskiej w Koninie
W Kino Cafe DK Oskard spotkała się spora grupa mieszkańców Konina, by posłuchać historii kobiety, która zamienia marzenia w mocne projekty. Gościem spotkania cyklu „Konin lubi książki 11” z ramienia projektu „Konin Miasto Kobiet” była podróżniczka i autorka Miłka Raulin - a gospodarzem wydarzenia była Miejska Biblioteka Publiczna im. Zofii Urbanowskiej w Koninie w gościnnych murach DK Oskard.
- Siła Marzeń opowiedziała o Everestach, rodzinie i talizmanach, które trzymają przy życiu
- Rajd Południe-Północ pokazał, że rower może łączyć historię i ludzi i zostawił miłe wspomnienie w Koninie
Siła Marzeń opowiedziała o Everestach, rodzinie i talizmanach, które trzymają przy życiu
Miłka Raulin pojawiła się na scenie jako osoba pełna energii - himalaistka, podróżniczka, autorka i… była kolejarka z wykształcenia. Z humorem i bez zadęcia opowiadała, jak krok po kroku przez siedem lat realizowała projekt „Siła Marzeń - Korona Ziemi”, równocześnie pracując zawodowo i będąc mamą. To właśnie w tych prywatnych momentach powstawały talizmany w postaci rysunków i liścików od syna, które pomagały jej wracać do domu po najdalszych wyprawach 😊🏔️.
- Marzyłam o tym od dawna. Śniłam, że zdobyłam te wszystkie szczyty. Ten piękny ale niełatwy projekt udowodnił, że siła marzeń jest przeogromna i że jeśli o czymś marzymy, to musimy to przekształcić w konkretny projekt, działanie i tak się stanie! Oczywiście nie przychodzi to łatwo. Projekt ten realizowałam przez siedem lat, pracując na etacie kolejarskim i będąc mamą małego Jeremiego, który bardzo przeżywał każdy mój wyjazd. Ale też za każdym razem przygotowywał mi swoje rysunki, mapy, liściki, które były dla mnie jak talizmany. Chroniły mnie i sprawiały, żebym nie zapomniała, że mam do kogo wracać… - opowiadała Miłka Raulin.
Z Koroną Ziemi - zdobyciem dziewięciu najwyższych szczytów świata - poradziła sobie jako 35-latka. Potem przyszły kolejne wyzwania: ekstremalna, 28-dniowa trawersja Grenlandii z niemal 100-kilogramowymi saniami oraz szybkie, zimowe zdobycie Korony Gór Polski w tydzień. Z tych podróży powstały książki „Siła marzeń czyli jak zdobyłam Koronę Ziemi”, „600 kilometrów lodową pustynią” i „Siła marzeń czyli jak zdobyłam Everest”, a także filmy „Dziewiąty” i „600 kilometrów lodową pustynią”. Dodatkowo Miłka założyła festiwal „Siła Marzeń - Festiwal Przygody”, na którym podróżnicy dzielą się swoimi projektami i inspiracjami 🚴♀️📚.
- To była jak dotąd moja najtrudniejsza wyprawa, do której starannie się przygotowywałam i która bardzo wiele wniosła w moje życie. Dzięki niej zrozumiałam, jak wiele potrafię znieść, jakie mam wytrzymałe ciało; odkryłam też, że potrafię dużo płakać i że kiedy ruszamy na tak długi czas, musimy tęsknotę za bliskimi pozostawić daleko od siebie… To taki rodzaj wyprawy, który przeżywamy długo i mocno, który zostawia trwałe ślady. Wiele mnie ta wyprawa nauczyła, ale wiem też, że już nigdy nie chciałabym jej powtórzyć - przekonywała podróżniczka.
Rajd Południe-Północ pokazał, że rower może łączyć historię i ludzi i zostawił miłe wspomnienie w Koninie
Miłka nie ogranicza się do gór - w setną rocznicę odzyskania niepodległości przygotowała rowerowy projekt „Południe-Północ”. Wsiadła na rower w Zakopanem i po tygodniach pedałowania dotarła do Gdyni - trasa miała ponad 700 km, codziennie po sto kilometrów lub więcej, a udział w niej mógł mieć każdy chętny, choć często tylko na wybranym odcinku. Pomysł miał wymiar historyczny i społeczny - jazda przez tereny dawnych zaborów, spotkania z lokalnymi historykami i ludźmi, wspólne barwy narodowe i jedno proste przesłanie: łączyć, a nie dzielić.
W konińskim fragmencie trasy pojawił się lokalny akcent - członkowie PTTK CIKLO Konin wsiedli na rowery i towarzyszyli Miłce przez kawałek jej podróży, co zaowocowało sympatią i śmiałymi komentarzami z obu stron.
- Od dawna obserwowaliśmy profil Miłki Raulin. Byliśmy pod wrażeniem jej wyczynów. Znaliśmy jej rowerowe plany. Gdy ruszyła w trasę, zebraliśmy się i postanowiliśmy jej towarzyszyć przez jakiś odcinek. I tak zaczęła się nasza przyjaźń z Miłką. Dziś wszyscy faceci z naszego klubu rowerowego się w niej podkochują - śmiał się Władysław Wojtulewicz, szef klubu rowerowego PTTK CIKLO Konin.
Na sali było i śmiechu, i wzruszeń - od opowieści o samotnych nocach na lodzie, po radosne momenty, gdy na horyzoncie pojawiała się „niebieska chmura” konińskich cyklistów wręczających kwiaty. To jedno z tych spotkań, które zostawia w głowie proste przesłanie: marzenia wymagają planu, wysiłku i ludzi, którzy będą nas wspierać 😊.
Jeśli lubicie opowieści z dużą dawką odwagi i ciepła, warto śledzić kolejne terminy spotkań w ramach „Konin lubi książki 11” i zapowiedzi projektów Miłki Raulin - pojawią się kolejne historie, które warto usłyszeć.
na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna im. Zofii Urbanowskiej w Koninie.
Autor: krystian

