Lawendowy zawrót głowy w Koninie - tak pachnie dom pod Licheniem

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna w Koninie
Biblioteka Magnetyczna w Koninie na chwilę przeniosła się do świata, w którym dom naprawdę może tonąć w fiolecie, a zapach rośliny zostaje z człowiekiem na długo po wyjściu z sali. O takiej codzienności opowiedziała Małgorzata Głodek z gospodarstwa Lawenda Licheńska - i brzmiało to jak historia, do której chce się wejść od razu 🌿
- W Bibliotece Magnetycznej “Życie lawendą pachnące” zabrzmiało bardzo konkretnie
- Z kilku sadzonek zrobiło się 1600 krzewów i to dopiero początek
- Lawenda Licheńska pachnie też innymi ziołami i spokojem
W Bibliotece Magnetycznej “Życie lawendą pachnące” zabrzmiało bardzo konkretnie
Spotkanie w konińskiej bibliotece nie było kolejną ogólną pogadanką o ziołach. Tu wszystko miało swój zapach, kolor i praktyczny sens. Małgorzata Głodek opowiadała o miejscu, które kilkanaście lat temu było po prostu kawałkiem ziemi kupionym w okolicach Lichenia, a dziś stało się prawdziwą lawendową bazą wypadową dla tych, którzy szukają spokoju, natury i odrobiny oddechu od codzienności.
To właśnie z takiej zwykłej decyzji - może odważnej, może na początku trochę szalonej - wyrósł świat, w którym lawenda nie jest tylko ozdobą. Jest pomysłem na życie, pracę i dom. A ten dom, jak usłyszeli uczestnicy spotkania, z czasem dosłownie zniknął w fioletowych kępach 🌸
– Kiedy już na dobre osiedliliśmy się na wsi, zastanawialiśmy się jak zagospodarować naszą piękną ziemię. Wiedzieliśmy że ma to być coś pachnącego i zdrowego. I któregoś dnia oglądałam telewizję i zobaczyłam, że gdzieś na wschodzie Polski kobieta uprawia piękną lawendę. I mnie trachnęło. Jeśli na wschodzie Polski się udało, choć tam zimno, to czemu nie miałoby się udać u nas w centrum? Wiedziałam już, że na naszej ziemi posadzimy właśnie lawendę. Na początku nieśmiało zaczęliśmy od kilkudziesięciu sadzonek odmiany Hawana, które dostaliśmy “na próbę” od życzliwych znajomych ze szkoły ogrodniczej. Ale widać lawenda polubiła naszą ziemię i nas trochę też, bo dziś jest jej dziesięciokrotnie więcej, a to jeszcze nie koniec naszej lawendowej przygody - zapowiadała Małgorzata Głodek.
Z kilku sadzonek zrobiło się 1600 krzewów i to dopiero początek
Ta liczba robi wrażenie. Z kilkudziesięciu sadzonek zrobiło się 1600 roślin, a lawenda rozgościła się tam na dobre. Właśnie taki obraz wyłania się z opowieści o Lawendzie Licheńskiej - miejscu, które nie tylko pachnie, ale też pracuje przez cały rok.
Co ważne, w tym gospodarstwie lawenda nie jest traktowana jak dekoracja do zdjęć. Z jej kwiatów powstają bukieciki, woreczki zapachowe, koszyczki, syropy, olejki, mydła, kremy, sole do kąpieli, wianki, octy i poduszki wypełnione suszonym kwieciem oraz gryką. To już nie tylko przyjemność dla oka, ale cały mały ekosystem rzeczy użytecznych i pachnących jednocześnie.
– Lawenda jest niesamowitą rośliną. Ma bardzo szerokie zastosowanie w lecznictwie, kosmetyce, kuchni i w naszych domach. Łagodzi stres i bezsenność, poprawia trawienie, działa antyseptyczne na skórę, zmniejsza stres i bezsenność. Lawenda uspokaja, pomaga w stanach lękowych, świetnie działa też na nasz układ trawienny. Olejek lawendowy zmniejsza bóle głowy i migreny, a inhalacje z lawendy pomagają przy katarze, kaszlu i infekcjach zatok. Kremy i maści z dodatkiem lawendy leczą trądzik, przebarwienia skórne i oparzenia. Lawenda odstrasza mole i kleszcze. I mogłabym tak bez końca mówić o właściwościach tej niezwykle wdzięcznej rośliny. Ja od lat stosuję kremy z lawendą, które bardzo mi pomagają i nikt nie wierzy, że za chwilę będę emerytką - śmiała się pani Małgorzata.
Lawenda Licheńska pachnie też innymi ziołami i spokojem
Wokół lawendy rosną również inne rośliny - wrotycz, kocanka, piołun, skrzyp i mniszek. Z nich gospodarze przygotowują mgiełki do ciała, maceraty i ziołowe herbaty. To już wyraźnie widać: tu nie chodzi o jedną uprawę, ale o sposób życia oparty na naturze, cierpliwości i codziennej pracy we dwoje.
Ważny jest też sam charakter tego miejsca. Uprawa prowadzona jest ekologicznie, bez chemii, z użyciem naturalnych środków poprawiających kondycję ziemi i roślin. A jeśli ktoś szuka najprostszej definicji odpoczynku, to właścicielka podpowiada ją bardzo obrazowo - chwila ziołowej herbaty wypita na miejscu, z widokiem na lawendowe pole, brzmi jak plan na spokojne popołudnie ☕
To właśnie ten rodzaj historii lubi się w Koninie najbardziej - nie wielkie deklaracje, tylko konkret: ziemia, zapach, praca, pasja i efekt, który przyciąga ludzi. A po takiej opowieści łatwo zrozumieć, dlaczego Lawenda Licheńska stała się miejscem, do którego chce się wracać choćby myślami.
na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna w Koninie.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Miejska Biblioteka Publiczna w Koninie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Wieczorna napaść w Koninie skończyła się aresztem dla 37-latka

Lawendowy zawrót głowy w Koninie - tak pachnie dom pod Licheniem

Reklama inwestycji kosztowała seniorkę z Konina blisko 25 tysięcy złotych

Pierwsze wyprawki dla maluchów rozdane w Kleczewie. Program bez progu dochodowego ruszył

Nowe połączenie MZK dla seniorów. Autobus jedzie prosto do dworca PKP

Konin wchodzi w muzyczną rozmowę z Hoffmannem i Mozartem

Limerykownia w Filii Medycznej rozkręciła bibliotekę krótkim wierszykiem

Żychlińscy uczniowie z główną nagrodą. Ekologiczny pomysł doceniony w Wielkopolsce

Przedszkolaki z Konina poleciały w kosmos prosto z biblioteki

Nad Wartą zakwitnie festyn. Konin szykuje kolorowe popołudnie

Książka, telefon i piasek - w Siódemce biblioteka zagrała na dwa światy

W Koninie świętowały chóry. Parafia Świętego Ducha ma już 200 lat

Konsultacje o rewitalizacji w Koninie. Stawką jest skład ważnego komitetu

