Pamięć o Wołyniu zabrzmiała w Koninie. „Śmierć ponosiły całe rodziny”

Pamięć o Wołyniu zabrzmiała w Koninie. „Śmierć ponosiły całe rodziny”

Najpierw modlitwa w kościele św. Maksymiliana Kolbego, później przejście pod pamiątkową tablicę i chwila ciszy przy kwiatach oraz zniczach. W Koninie odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Polski. Wśród uczestników znalazły się rodziny pomordowanych na Wołyniu, a także Maria Pawłowska, która opowiedziała o losie swojej rodziny.

  • Modlitwa rozpoczęła uroczystość ku czci ofiar Wołynia
  • Maria Pawłowska opowiedziała o zniknięciu siedmioosobowej rodziny
  • Kwiaty i znicze przed tablicą ufundowaną przez rodziny wołyńskie

Modlitwa rozpoczęła uroczystość ku czci ofiar Wołynia

Obchody rozpoczęła msza święta w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego. Wzięli w niej udział między innymi kombatanci, parlamentarzyści, radni, przedstawiciele samorządów, służb mundurowych, instytucji, duchowieństwa, organizacji i miejskich spółek. Obecne były również rodziny osób zamordowanych na Wołyniu.

Homilię wygłosił proboszcz parafii ks. Radosław Cyrułowski. Po modlitwie w intencji ofiar uczestnicy przeszli przed pamiątkową tablicę. Tam odbyła się dalsza część uroczystości, obejmująca wystąpienia oraz złożenie kwiatów i zapalenie zniczy.

Mirosław Jeżyk, prowadzący obchody, przypomniał skalę zbrodni i los mieszkańców Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Mówił o ponad 100 tysiącach zamordowanych Polaków, głównie mieszkańców wsi, oraz o setkach tysięcy osób zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

„Apogeum tamtych tragicznych wydarzeń przypadło na lipiec 1943 roku, a ich symboliczną datą pozostaje 11 lipca 1943” – mówił Mirosław Jeżyk.

W jego wystąpieniu pojawiło się również przypomnienie, że tego dnia polska ludność została zaatakowana w ponad 100 miejscowościach. Podkreślił, że pamięć o ofiarach jest zobowiązaniem wobec przeszłości i przyszłych pokoleń.

Maria Pawłowska opowiedziała o zniknięciu siedmioosobowej rodziny

Podczas uroczystości głos zabrali także Józef Srogi ze Związku Inwalidów Wojennych RP oraz Maria Pawłowska, prezes Zarządu Okręgu Związku Sybiraków w Koninie. Jej wspomnienia dotyczyły nie tylko wydarzeń z 1943 roku. Zwróciła uwagę, że prześladowania Polaków na tych terenach rozpoczęły się już po agresji Armii Czerwonej na Polskę 17 września 1939 roku.

Pawłowska mówiła o terrorze, prześladowaniach i tragediach całych rodzin. Jedną z nich była historia jej brata, który po ślubie zniknął razem z żoną i pięciorgiem innych członków rodziny.

„Mój brat zginął nie wiadomo kiedy, gdzie i jak. Wiadomo tylko, że z rodziną, ponieważ wcześniej się ożenił, cała 7-osobowa rodzina zniknęła” – wspominała Maria Pawłowska.

Sybiraczka zaznaczyła, że była świadkiem wielu podobnych tragedii. Napisała również własne wspomnienia, które mogą stać się świadectwem dla kolejnych pokoleń. Podczas takich uroczystości pamięć nie opiera się więc wyłącznie na datach i liczbach – ważne są także osobiste historie rodzin, które pozwalają zobaczyć, jak wielka tragedia kryła się za statystykami.

Kwiaty i znicze przed tablicą ufundowaną przez rodziny wołyńskie

Do uczestników obchodów zwrócił się Witold Nowak, zastępca prezydenta Konina. Podziękował księdzu proboszczowi za homilię, a także Marii Pawłowskiej i Józefowi Srogiemu za ich obecność oraz świadectwo.

„Moim gestem dzisiaj będzie ucałowanie dłoni pani Marii i uściśnięcie dłoni pana Józefa w imieniu wszystkich mieszkańców miasta, których reprezentuję” – powiedział Witold Nowak.

Końcowa część uroczystości odbyła się przed pamiątkową tablicą. Delegacje i pozostali uczestnicy złożyli tam kwiaty oraz zapalili znicze. Tablica została ufundowana z inicjatywy Edwarda Kloca, przedstawiciela rodzin wołyńskich.

na podstawie: Urząd Miejski w Koninie.