W Domu Zemełki moda spotkała się z energią młodych projektantów

W Domu Zemełki moda spotkała się z energią młodych projektantów

FOT. Urząd Miejski w Koninie

W sobotnie popołudnie dziedziniec Domu Zemełki w Koninie zamienił się w wybieg, na którym pogoda nie miała już większego znaczenia. W finale Konińskiego Festiwalu Mody pojawiły się projekty młodego pokolenia, a obok nich cały ruch przedpokazowy – wystawy, warsztaty, panele i spotkania z twórcami. To właśnie ten miks sprawił, że wydarzenie miało nie tylko efektowny finał, ale i wyraźny, miejski puls.

  • Najpierw warsztaty i rozmowy, dopiero potem światła wybiegu
  • Na wybiegu pojawił się minimalizm, luksus i bunt

Najpierw warsztaty i rozmowy, dopiero potem światła wybiegu

Zanim modelki i modele stanęli na wybiegowej konstrukcji ustawionej na dziedzińcu „Zemełki”, w środku i wokół budynku działo się sporo. Koniński Festiwal Mody nie ograniczył się do jednego pokazu – organizatorzy zbudowali całą sekwencję wydarzeń, od prezentacji prac i umiejętności młodych twórców po warsztaty oraz dyskusje. Dzięki temu moda nie była tam jedynie widowiskiem, ale też pretekstem do rozmowy o tym, jak rodzą się pomysły, jak wygląda praca projektanta i jak młode pokolenie czyta współczesny styl.

Wydarzenie powstało przy wsparciu Miasta Konin i zostało zrealizowane w ramach projektu Zwolnieni z Teorii. Sama lokalizacja nie była przypadkowa – Dom Zemełki, z jego dziedzińcem i historycznym charakterem, nadał festiwalowi wyraźny, miejski klimat. W takim otoczeniu moda zyskuje dodatkową warstwę znaczeń: nie wygląda jak import z wielkiej sceny, tylko jak coś, co może wyrastać z lokalnej energii.

Na wybiegu pojawił się minimalizm, luksus i bunt

Mimo niezbyt sprzyjającej pogody pokaz na dziedzińcu przyciągnął uwagę do ostatniego detalu. Młodzi projektanci przedstawili zestawy, które organizatorzy i obserwatorzy opisali jako połączenie wyciszonego minimalizmu, estetyki quiet luxury i punkowej rebelii. To zestawienie dobrze pokazało, że w tej odsłonie mody nie chodziło o jeden dominujący trend, lecz o kilka równoległych języków – od rzeczy stonowanych i dopracowanych po bardziej odważne, manifestacyjne formy.

Publiczność reagowała żywo, a każda prezentacja kończyła się gromkimi brawami. Taki odbiór mówi sporo o samym wydarzeniu: nawet jeśli projekty są tworzone przez młodych twórców, potrafią działać na widza od razu, bez długiego objaśniania. W przypadku konińskiego pokazu ważne było też to, że propozycje kierowano do młodzieży, ale nie tylko do niej – widać było myślenie o modzie szerzej, bez zamykania jej w jednym wieku czy jednym stylu życia.

– Nasi wystawcy są inkluzywni, podchodzą do mody z różnych perspektyw. Są stroje dla mężczyzn, dla kobiet, dla młodszych i starszych – podsumował Wiktor Woliński, jeden z organizatorów festiwalu.

To właśnie ta różnorodność była najmocniejszym znakiem całego spotkania. W Domu Zemełki moda nie przyszła po jedną odpowiedź, tylko po kilka różnych spojrzeń – i dzięki temu zostawiła po sobie coś więcej niż sam efektowny finał.

na podstawie: Urząd Miejski w Koninie.