W Koninie zabrzmiał Friemann. Muzyka, która czekała na odkrycie

W Koninie zabrzmiał Friemann. Muzyka, która czekała na odkrycie

FOT. UM Konin

We wtorkowe popołudnie w Oskardzie publiczność usłyszała muzykę, która w Koninie ma szczególny ciężar – właśnie tutaj urodził się Witold Friemann. W sali zabrzmiały jego śpiewne, liryczne kompozycje, a organizatorzy postawili na spotkanie z twórcą wciąż zbyt rzadko obecnym w koncertowych programach. Duet, który wystąpił tego dnia, sięgnął po repertuar wymagający, ale też niezwykle wdzięczny dla słuchacza.

  • Klarnecistka i pianista wydobyli z Friemanna miękkość brzmienia
  • Koncert przypomniał o kompozytorze związanym z Koninem

Klarnecistka i pianista wydobyli z Friemanna miękkość brzmienia

Koncert przygotowały Fundacja Life and Art oraz Centrum Kultury i Sztuki w Koninie. Za wykonanie odpowiadali Barbara Borowicz i Sinh Le Quang – dwoje muzyków o mocnym dorobku, którzy przywieźli do Konina nie tylko technikę, lecz także wyczucie stylu.

Borowicz, klarnecistka o międzynarodowej renomie i doktor habilitowana sztuki, jest jedyną w Polsce kobietą wykładającą grę na klarnet na Akademii Muzycznej im. K. Pendereckiego w Krakowie . Od lat promuje muzykę polską, a twórczość Friemanna zajmuje w jej pracy szczególne miejsce. Współtworzyła wydania nutowe jego utworów i nagrała płytę poświęconą wyłącznie tej muzyce.

Przy fortepianie zasiadł Sinh Le Quang, pianista pochodzący z Wietnamu, od dawna związany z europejskim środowiskiem muzycznym. Jest wykładowcą krakowskiej akademii, laureatem konkursów pianistycznych i – jak podkreślano podczas koncertu – uważnym odbiorcą muzyki polskiej. W duecie z Borowicz wydobył z Friemanna to, co w jego partyturach najcenniejsze: śpiewność, delikatność i wyraźny liryzm.

Koncert przypomniał o kompozytorze związanym z Koninem

Wydarzenie wzbogaciły zapowiedzi Alicji Wardęckiej-Gościńskiej, uznawanej za jedną z najważniejszych znawczyń życia i twórczości Friemanna. To właśnie dzięki takim opowieściom koncert nie był tylko prezentacją utworów, ale także krótką lekcją lokalnej pamięci.

Friemann, choć urodzony w Koninie i związany z nim biograficznie, wciąż pozostaje postacią mało rozpoznaną poza wąskim gronem melomanów. Tego rodzaju wieczory porządkują ten obraz. Przypominają, że miasto ma nie tylko własną historię, lecz także własnych twórców, których dorobek warto przywracać na scenę, zamiast zostawiać go w cieniu archiwów.

Publiczność przyjęła koncert bardzo ciepło. Po ostatnich dźwiękach w Oskardzie rozległy się gromkie brawa, a to zwykle najlepszy znak, że muzyka nie minęła bez echa. W przypadku Friemanna był to także wyraźny sygnał, że jego twórczość wciąż potrafi poruszać i zaskakiwać, jeśli dostanie właściwe wykonanie i odpowiedni kontekst.

na podstawie: Urząd Miejski Konin.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Konin). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.